Aktualności

Imspiracje Spotkań Małżeńskich na spotkaniu Rady Ruchów Katolickich

18 kwietnia odbyło się w Warszawie w Domu Pielgrzyma „Amicus” spotkanie plenarne Ogólnopolskiej Rady Ruchów Katolickich. Tematem tego spotkania było: „Jak ruchy pomagają małżeństwom, rodzinom oraz parom niesakramentalnym w rozwoju duchowym?”.  Irena i Jerzy Grzybowscy podzielili się doświadczeniem Spotkań Małżeńskich umocnionym inspiracjami płynącymi z Międzynarodowego Kongresu Ruchów i Stowarzyszeń poświęconego rodzinie, jaki odbył się w styczniu w Rzymie. Zamieszczamy pełny tekst ich wystąpienia.

 

 

 

 

Irena i Jerzy Grzybowscy

INSPIRACJE PŁYNĄCE Z MIĘDZYNARODOWEGO KONGRESU RUCHÓW I STOWARZYSZEŃ POŚWIĘCONEGO RODZINIE

 W ramach przygotowań do jesiennej sesji Synodu Papieska Rada do Spraw Rodziny zorganizowała Międzynarodowy Kongres przedstawicieli ruchów i stowarzyszeń katolickich zatytułowany „Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym”. Odbył się on w Rzymie w dniach 22-24 stycznia 2015 r. Celem tego Kongresu było podzielenie się doświadczeniami ruchów z różnych części świata w zakresie problemów określonych w drugiej ankiecie synodalnej i przedstawienie konkretnych propozycji do dokumentu przygotowującego tegoroczną, drugą sesję Synodu. W Kongresie uczestniczyło 240 osób z 27 krajów świata, głównie małżeństw, reprezentujących 82 ruchy i stowarzyszenia małżeńskie, rodzinne i obrony życia. To zaproszenie do dyskusji pokazuje jak wielką wagę przykłada Stolica Apostolska do pracy ruchów i stowarzyszeń. Na Kongresie było kilka wystąpień plenarnych jako zagajenia do pracy w grupach językowych. My uczestniczyliśmy w grupie angielskojęzycznej.

Kiedy w grudniu ub. r. dostaliśmy z Rzymu pytania rozszerzające rozumienie Relatio Synodi, na które mieliśmy odpowiedzieć w ramach przygotowań do tego Kongresu, zobaczyliśmy, że doświadczenie Spotkań Małżeńskich pozwala nam na odpowiedzenie na niemal wszystkie spośród 46 pytań. Sam sposób sformułowania pytań odebraliśmy jak zaproszenie do podzielenia się doświadczeniem Spotkań Małżeńskich z jednej strony, a zarazem wyciągnięcia szerszych wniosków i skonfrontowania ich z tym, co robi Ogólnopolska Rada Ruchów Katolickich. 

W naszym wystąpieniu  przedstawimy to, co przygotowaliśmy na Kongres, to co na nim powiedzieliśmy w pracy w grupie i w czasie dyskusji plenarnej, w jaki sposób współbrzmiało to z innymi wypowiedziami, oraz jakie wnioski i inspiracje płyną dla nas w Polsce.  Nasze wypowiedzi i to, co przygotowaliśmy w formie pisemnej, to były w zasadzie postulaty,  które referowaliśmy rok temu na plenarnym zebraniu Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski umocnione rzymskim doświadczeniem. W formie pisemnej przekazaliśmy sekretarzowi generalnemu Synodu,  Lorenzo Baldisseri. Na dzień dzisiejszy oficjalne wnioski z tego Kongresu nie zostały jeszcze opublikowane.  W naszym wystąpieniu posługujemy się wnioskami roboczymi.  

 

 1. Potrzebne jest pogłębianie rozumienia czym jest sakrament małżeństwa

 

Jest naszym doświadczeniem, że zarówno wśród osób przygotowujących się do małżeństwa jak i samych małżonków powszechny jest brak wiedzy, co to jest sakrament małżeństwa. Mówiliśmy o tym w naszej grupie i znalazło się to we wnioskach z niemal wszystkich innych grup językowych. W roboczych  wnioskach końcowych podkreślono, że na Synodzie trzeba odkryć na nowo powołanie małżeństwa jako sakramentu, podkreślić powołanie małżeństwa i rodziny do świętości. W sposób zdeterminowany trzeba walczyć o Bożą wizję małżeństwa z Księgi Rodzaju, o wizję rodziny opartej na więzi mężczyzny i kobiety, podkreślać nierozerwalność tej więzi.

Obroniona niedawno praca doktorska jednego z księży animatorów Spotkań Małżeńskich pokazała z jak rażącym poziomem niewiedzy o chrześcijańskiej wizji małżeństwa i rodziny wychodzą absolwenci tradycyjnych kursów przedmałżeńskich w jednym z dużych miast w Polsce.

Nie tylko narzeczonym, ale również małżonkom potrzebna jest świadomość, czym jest sakrament małżeństwa i jak nim żyć. Potrzebne jest rozumienie, że to oni są znakiem widzialnym miłości Chrystusa i Kościoła, a więc oni są sakramentem. Potrzebna jest świadomość, w jaki sposób realizować to w codziennym życiu. Każdy ruch powinien sobie na to odpowiedzieć w duchu własnego charyzmatu. My podpowiemy, że nie chodzi o samą tylko pobożność.

Młodzi nie wiedzą co to jest sakrament małżeństwa. Dlatego często wybierają życie bez ślubu. Odchodzą od Kościoła, bo nie znajdują w nim odpowiedzi na swoje pytania. Są  też zrażeni tym, że tak wiele małżeństw się rozpada i wolą nie wybierać tej niepewnej ścieżki, wręcz ślepego zaułka, za jaki uważają małżeństwo.

Niski poziom części kursów przygotowujących do małżeństwa powoduje ich nieskuteczność, w swoisty sposób obniża wartość tego sakramentu w oczach przygotowujących się do niego oraz obniża autorytet Kościoła.

Mówiliśmy w Rzymie, że potrzebne jest to, co nazywamy „uderzeniem ewangelizacyjnym”, swego rodzaju „terapia wstrząsowa”, która pokaże młodym ludziom, że ślub kościelny to nie jest zniewalająca przysięga, że to nie jest pułapka, którą na nich zastawia Kościół, że to nie jest niepotrzebna impreza, ale brama otwierająca na rzeczywistość nadprzyrodzoną. Potrzebne jest nabranie świadomości, że łaska sakramentu ma im pomóc zachować miłość, a nie utracić wolność.

 2. Przygotowanie do sakramentu małżeństwa powinno iść w kierunku pracy warsztatowej   

 

Dzieliliśmy się na Kongresie doświadczeniem Wieczorów dla Zakochanych.  Przygotowanie do małżeństwa, które proponujemy w Spotkaniach Małżeńskich nie ma charakteru wykładów, ale warsztatów, które pomogą im przepracować w sobie samych zagadnienia psychologii komunikacji i więzi z Panem Bogiem. Uczą dialogu. Warsztatowo dochodzą do tego, czym jest sakrament małżeństwa. „Nareszcie zrozumiałem…” – to częste świadectwa. Doświadczeniem Spotkań Małżeńskich jest, że nawet percepcja wiedzy z zakresu nauki Kościoła, dokonywać się może metodą warsztatową. 

W naszym przekonaniu od przedłużania przygotowania do małżeństwa bardziej potrzebna jest zmiana podejścia do tych kursów. Tak, żeby narzeczeni szli na nie, nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że to jest ciekawe i że ich to „kręci”. 

Wtedy Kościół będzie przyciągał Panem Jezusem, a nie odpychał indeksem, pieczątkami i kościelną biurokracją. Rozwój kursów przedmałżeńskich nie powinien iść w kierunku „śrubowania poziomu” przekazywanej wiedzy, ale w kierunku „zmiany systemu”.

Ten problem jest dość powszechny na świecie. Inni uczestnicy Kongresu zwracali uwagę na to, że bardzo często w parafiach narzeczeni nie otrzymują podstawowych informacji o małżeństwie jako o sakramencie. Panuje ogromna dowolność, również na świecie, sposobów przygotowania do małżeństwa.

W przygotowaniu do małżeństw w Polsce coraz częściej angażuje się– oprócz kapłanów -  małżeństwa, psychologów, lekarzy, ale mamy wątpliwość, czy nie powielają oni tradycyjnych metod pracy. W czasie pracy warsztatowej młodzi ludzie będą we dwoje rozmawiać ze sobą na dane tematy, coś przeżyją razem. Potrzebne jest mówienie ich językiem, dawanie własnego świadectwa przez prowadzących, a nie tylko tradycyjne nauczanie, czy moralizowanie. Nie chodzi też o pracę warsztatową jako „nowoczesną metodę aktywizującą”, ale o  swego rodzaju terapię wstrząsową, warsztat, który będzie „ostrzejszy niż miecz obosieczny, zdolny „osądzić pragnienia i myśli serca” (por. Hebr. 4,12n).  Świadomie parafrazujemy słowa św. Pawła. Bo w wyniku tego „miecza obosiecznego” po naszych kursach niektóre pary nie dojrzałe do małżeństwa  rozpadają się. I mówimy wtedy: o jeden rozwód mniej.

 3. Potrzebne jest zabezpieczanie młodym małżeństwom formacji po ślubie

 

W czasie Kongresu zwróciliśmy uwagę, że  znaczna część młodych ludzi nie otrzymuje w domu rodzinnym dobrych wzorców życia w małżeństwie. W takiej sytuacji konieczne jest zwiększenie roli ruchów i stowarzyszeń małżeńskich i rodzinnych w tym  zakresie. Potrzebne jest uwrażliwienie na tę kwestię proboszczów i duszpasterzy rodzin. Powinni oni być otwarci na propozycje ruchów i ich doświadczenie, a nie wykorzystywać ich członków instrumentalnie do tradycyjnych metod pracy.

Podkreślaliśmy, że Ewangelizacja „na opłotkach” (por. Łk 14,23) Kościoła wymaga języka i metod pracy adekwatnych do sytuacji. Tradycyjna retoryka kościelna ma ograniczonych odbiorców. Na rekolekcje prowadzone przez Spotkania Małżeńskie, ogłoszenia w parafiach przez księży są mało skuteczne. Głównym źródłem zgłoszeń jest Internet i przekazywanie „dobrej nowiny” o tych rekolekcjach znajomi-znajomym, również przez księży, ale indywidualnie, często w konfesjonale. Traktujemy to jako przejaw naszego wychodzenia „na opłotki”.

Współbrzmiało to z innymi głosami. Potrzeba tworzenia grup wsparcia dla małżeństw w parafiach, samokształcenia w zakresie budowania relacji międzyosobowych w małżeństwie, a także z dziećmi, konieczność zmiany języka w katechezach, konieczność pełniejszego mówienia o pięknie i bogactwie życia małżeńskiego z zauważeniem ogromnych nieraz trudności znajdywania dróg ich pokonywania.

 

My jeszcze zwróciliśmy uwagę na to, że powstają oddolnie różne portale internetowe poświęcone małżeństwu i rodzinie. Pełnią bardzo ważną rolę w ewangelizacji. Potrzebne jest wspieranie tych inicjatyw, dowartościowanie i zachęcanie do rozwijanie zgodnie z nauczaniem Kościoła. 

 

 4. Potrzebna jest profesjonalna pomoc małżeństwom w kryzysie

 

W czasie Kongresu nasz głos w sprawie pomocy małżeństwom w kryzysie wpisywał się w cały nurt tej tematyki poruszany przez wiele osób. Mówiliśmy o tym, bo Spotkania Małżeńskie okazały się szczególnie owocne dla małżeństw w kryzysie. Wiele par po uczestniczeniu w nich wycofało z sądów pozwy rozwodowe. W związku z tym odpowiedzialni za Stowarzyszenie kładą w formacji Animatorów szczególny akcent na przygotowanie do tej pracy. I tym dzieliliśmy się w Rzymie.

Wybrzmiało na Kongresie,  że pomoc małżeństwom w kryzysie  nie polega na rozwiązywaniu za nich ich problemów, tylko uczeniu samodzielnego podejmowania decyzji i towarzyszeniu. Zwróciliśmy na to szczególną uwagę, bo do takiego nastawienia przywiązujemy dużą wagę w Spotkaniach Małżeńskich. Pomagamy animatorom w przezwyciężaniu lęku przed rozmową z małżeństwem w kryzysie, uczymy ich towarzyszenia. Wiemy, że problem lęku przed takimi małżeństwami jest problemem wielu osób pracujących w poradniach rodzinnych.  

Potrzebna jest profesjonalna pomoc małżeństwom w kryzysie. Jednakże zauważyliśmy, że    jeżeli Kościół pomaga małżeństwom w kryzysie, także w zakresie psychologii komunikacji, to powinien traktować to jako pomoc w nawróceniu. Małżeństwo nie jest celem samym w sobie, ale jest drogą do Boga. Przezwyciężanie kryzysów jest pokonywaniem trudności na tej drodze.

W pomocy tej nie chodzi tylko o to, byśmy mniej męczyli się ze sobą w małżeństwie przez pozostałe lata naszego wspólnego życia, ale o to, że prawdziwa miłość prowadzi do Boga, „jest z Boga” (1J 4,7) i że małżeństwo jest drogą do Boga, jest naszym powołaniem i dlatego trzeba dbać o nie. To, że kryzys jest zagrożeniem, ale jest także, a może przede wszystkim,  szansą.

 

5.  Potrzebne są wyraźne drogowskazy dla związków niesakramentalnych

Ten temat był, jak odnieśliśmy wrażenie, nieco wyciszony przez organizatorów Kongresu. Tym niemniej przekazaliśmy w dokumencie pisemnym, że w końcowym dokumencie synodalnym potrzebne jest wyraźne zauważenie, że brak możliwości przystępowania do Komunii Świętej nie tylko nie przekreśla zbawienia duszy, ale jest szczególnym wyzwaniem do życia w świętości. My w Spotkaniach Małżeńskich, od 20 lat prowadząc rekolekcje dla powtórnych związków po rozwodzie przenosimy akcent z „pragnienia przystępowania do Komunii”, czyli „bycia pełnoprawnym członkiem Kościoła” na więź osobową z Panem Bogiem i dialog z Nim.

 

Spotkania Małżeńskie zwracają się do powtórnych związków po rozwodzie nie tyle z ofertą „uregulowania ich sytuacji w Kościele”, co ze świadectwem wiary, nadziei i miłości. Pomagamy im rozpoznać w sobie, że Bóg ich nie odrzucił, co oczywiście nie oznacza akceptacji łamania prawa Bożego. Drogowskazy dla związków niesakramentalnych opisaliśmy szerzej w książce „Niesakramentalna miłość, wierność i uczciwość”.

Problemem jest słaby związek z Kościołem par niesakramentalnych, utrwalone przekonanie o odrzuceniu przez Kościół.  W celu zmiany stereotypów myślenia na temat owego odrzucenia, potrzebna jest jasna wykładnia Kościoła ukazująca miłość Pana Boga do osób pragnących w swoich związkach żyć miłością wierną i uczciwą, pomimo, że w przeszłości się to nie udało. Potrzebne jest zaproszenie ich do dialogu z Panem Bogiem na temat swojej sytuacji.

Kard. Joseph Ratzinger w „Liście do biskupów Kościoła katolickiego na temat przyjmowania Komunii św. przez wiernych rozwiedzionych żyjących w nowych związkach” w 1994 r zachęcał osoby żyjące w powtórnych związkach do komunii duchowej. Rodzą się jednak wątpliwości, czy komunia duchowa z Jezusem spowodowana brakiem możliwości uczestniczenia w Mszy św. przez osoby nie mające trwałych przeszkód w przyjmowaniu Jezusa pod postacią Chleba i Wina, może być tak samo dostępna dla osób mających takie przeszkody z powodu związku niesakramentalnego. Odpowiedź na to pytanie  i rozwiązanie tej wątpliwości należy do Jezusa, który wie, co się kryje w sercu każdego człowieka. (J 2, 25)

 6.      Małżeństwo jako droga do świętości

Zwracaliśmy uwagę na dialog w małżeństwie, dialog ze sobą i dialog z Panem Bogiem jako drogę do świętości. Ważne jest wsłuchanie się, zrozumienie, przed ocenianiem, dzielenie się, przed dyskutowaniem zarówno w sprawach bezpośrednio związanych z więzią małżeńską, jak i w innych dziedzinach życia. Zwracaliśmy uwagę na to, że pojęcie dialogu jest nie do końca określone, często nadużywane i nierzadko służy manipulacji. Staraliśmy się zwrócić uwagę na taki dialog, który prowadzi do spotkania osób w sensie communnio personarum, czyli komunii osób.

Podkreślaliśmy znaczenie czytania Pisma Świętego i odnajdywania własnej codzienności w kontekście Pisma Świętego. O znaczeniu odnajdywania swojego życia małżeńskiego i rodzinnego w kontekście Pisma Świętego  mówiło wiele osób. Znaczenie rozważania Pisma Świętego w formacji małżonków podkreślono w roboczych wnioskach końcowych na Kongresie. Myśmy dodali, ze nie chodzi tylko o Lectio divina, ale różne metody medytacji Pisma Świętego. Bo np. Spotkania Małżeńskie mają swoją metodę czytania i rozważania Pisma Świętego.

Wiele razy się zdarzało, że na zakończenie rekolekcji Spotkań Małżeńskich ktoś uczestników spontanicznie mówił: „W małżeństwie jest zupełnie jak w zakonie”. Przeżywamy rok życia konsekrowanego. Może warto w tym kontekście pomyśleć, czy nie jest to także swego rodzaju „rok małżeństw”? Małżeństwo jest powołaniem. To proste i zdałoby się oczywiste stwierdzenie nie jest do wystarczająco mocno zakorzenione w mentalności ogółu wiernych. Nasz artykuł na ten temat przewidziany jest w jednym z najbliższych numerów katolickiego tygodnika „Niedziela”.

Życie poświęcone Bogu jest w tradycji Kościoła zarezerwowane dla zakonników i zakonnic. Ludzie świeccy, małżonkowie, mają być w świecie i żyć dla świata. Podkreślają to nawet najnowsze dokumenty Kościoła. Tymczasem pomiędzy tym, że życie małżeńskie, życie rodzinne w ogóle, jest „w świecie”, a zarazem jest formą życia poświęconego Bogu nie tylko nie ma sprzeczności, ale jest głęboka spójność. A tzw. rady ewangeliczne, czyli czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, tradycyjnie uważane za podstawę życia konsekrowanego, i których wypełnianie ślubują zakonnice i zakonnicy, mają swój bardzo szczególny wyraz w życiu małżeńskim. Narzeczeni ślubują sobie przy ołtarzu miłość, wierność i uczciwość małżeńską, i to, że nie opuszczą się aż do śmierci. Są to wartości odpowiadające radom ewangelicznym. 

 I już z naszego podwórka. Szczególną radą ewangeliczną dla małżonków jest życie zgodne z zasadami dialogu: bardziej słuchać niż mówić, rozumieć niż oceniać, dzielić się sobą niż dyskutować, a nade wszystko przebaczać. Zasad dialogu nie ma w katechizmie, ale sprawdziły się już w życiu wielu tysięcy małżeństw. Pierwszym Mistrzem i Nauczycielem takiego dialogu jest Jezus. Dlatego opracowane w Spotkaniach Małżeńskich  zasady dialogu można też nazwać radami ewangelicznymi. Filozofia i teologia dialogu jako drogi duchowości została po raz pierwszy opisana w naszej książce „Dialog jako droga duchowości”.

Małżeństwo jest miejscem głębokiego przeżywania wiary. Podobnie jak celibat może być stanem doskonałości, do którego dążymy i którego pragniemy.

Na Kongresie podkreślano i znalazło się to we wnioskach końcowych, że centralnym punktem życia rodziny chrześcijańskiej jest Eucharystia. Jednakże Kościół powinien zadbać, by to przeżycie było naprawdę celebracją święta rodzinnego.

 7. Zwiększenie otwartości małżonków na posiadanie dzieci może się dokonać przez większą pomoc w budowaniu miłości wzajemnej męża i żony

 

W odpowiedziach na jedno pytań rozszerzających rozumienie Relatio Synodi: „W jaki sposób można wpierać większą otwartość na posiadanie dzieci? Jak można promować wzrost urodzeń?” mówiono o potrzebie dbania o zabezpieczenia prawne i socjalne. My podkreślaliśmy, że wspierając budowanie i odnawianie miłości pomiędzy małżonkami. Jeżeli co trzecie małżeństwo się rozpada, to gdzie te dzieci mają się rodzić? W Spotkaniach Małżeńskich nie sugerujemy wielodzietności, jednakże odnawianie i pogłębianie miłości małżeńskiej na naszych rekolekcjach i w czasie formacji porekolekcyjnej powoduje, że wzrasta w naszym środowisku liczba rodzin wielodzietnych. Na Kongresie przy różnych okazjach dużo mówiono o cywilizacji życia, o płodności jako o darze Bożym i niszczeniu tego daru przez antykoncepcję i cywilizację śmierci. Inspiracją dla nas może być potrzeba ukazywania cywilizacji życia szeroko pojętego, nie tylko w kwestii aborcji.

 8. Potrzeba odnowy duchowości i formacji kapłańskiej

 

Z perspektywy Spotkań Małżeńskich widzimy brak przygotowania kapłanów do owocnej pracy z małżeństwami i rodzinami. Obserwujemy często lęk kapłanów przed pogłębianiem swojego przygotowania w tym kierunku i lęk przed utratą swojej uprzywilejowanej roli pasterza, która nie zawsze ma pokrycie w owym przygotowaniu. Tacy księża tracą autorytet. Ponadto, przytłoczenie obowiązkami parafialnymi, utrudnia zaangażowanie kapłanów lub jest wygodną wymówką w sytuacji wspomnianego lęku. Mówiliśmy o tym na Kongresie i współbrzmiało to z wieloma innymi wypowiedziami na ten temat. A dzisiejszy świat potrzebuje bardziej świadków niż nauczycieli. W osobach kapłanów też. 

Bardzo ważne jest profesjonalne przygotowanie kapłanów do tej pracy, którego nie otrzymują w seminariach duchownych. Ten profesjonalizm polega nie tylko na posiadaniu wiedzy, ale też na zdolności do pełnych miłości relacji z ludźmi. Na kongresie  wybrzmiała także ze strony kapłanów ich bezradność wobec problemów małżeńskich i znaki zapytania w jaki sposób można towarzyszyć małżeństwom. W naszej grupie angielskojęzycznej sami księża o tym mówili. Ale  zauważano też, że niestety kapłani często nie rozumieją potrzeby takiego towarzyszenia lub pojmują je w sposób nieadekwatny do potrzeb małżeństw.

W ruchach kapłani dojrzewają. Podstawą lepszego przygotowania kapłanów do pracy z małżeństwami i rodzinami, ze świeckimi w ogóle, jest nabieranie postawy szacunku wobec nich, również wobec tych, którzy odeszli od Kościoła lub są na jego „opłotkach”. Potrzebne jest uczenie się – zarówno przez świeckich jak i kapłanów – partnerskiego dialogu i partnerskiej współpracy w pracy z rodzinami. My o tym mówiliśmy w naszej grupie angielskojęzycznej, ale w sprawozdaniach z innych grup językowych też ten temat powracał.

 9.      Sprawy inne

 

Mówiono także o klerykalizmie świeckich, którzy nie rozumieją swojego powołania jako świeccy małżonkowie. Bardzo dużo uwagi poświęcono roli ojca w rodzinie, a także roli dziadków. Wracano do tych tematów wielokrotnie przy różnych okazjach.  Zwracano uwagę, i my także to wypunktowaliśmy jako sprawę ważną, że nie można mówić tylko o radościach życia małżeńskiego i rodzinnego. Jeżeli mamy naśladować Chrystusa, to musimy przyjąć także cierpienie, tak jak On. Zwracano uwagę na potrzebę zaangażowania rodzin w sprawy społeczne, szczególne dbanie o prawa rodziny wynikające z istniejącego ustawodawstwa oraz dbanie o tworzenie takiego ustawodawstwa.

 10.   Szczególne inspiracje

 

  1. Znaczną część tego o czym było w Rzymie, słyszeliśmy,  rozważali, mówili także podczas naszych krajowych czterech kongresów ruchów  katolickich w Polsce w temacie  „rodzina”. Kongres  rzymski pokazał, że to o czym tu mówimy Polsce, to są wszystko żywotne sprawy w Kościele powszechnym, czyli chciałoby się powiedzieć, tu, w Polsce do wszystkich ruchów: „tak trzymać”.
  2. Potrzebne są śmiałe odważne kroki w działaniu ruchów i stowarzyszeń katolickich na rzecz małżeństwa i rodziny. Nie oglądanie się na innych, ale rozwijanie działalności w tych kręgach i środowiskach, w których ruchy rodzinne mogą oddziaływać. Na ruchach spoczywa odpowiedzialność za przyszłość rodziny. Nikt tego za nas nie zrobi.  
  3. Ruchy nie powinny być postrzegane jako elitarne organizacje przy parafii, ale jako żywy nurt duszpasterstwa rodzin. Ważne jest nie tyle członkostwo w ruchu, ale przede wszystkim życie charyzmatem i promieniowanie nim  na innych.  Chodzi też o to, by nie być wykorzystywanym instrumentalnie w parafiach do tradycyjnych form duszpasterstwa rodzin, ale działać metodami sprawdzonymi w Ruchu, które są skuteczne i nimi napełniać parafie. My ze Stolicy Apostolskiej dostajemy w różnych dykasteriach umocnienia i zachętę: „Zmieniajcie mentalność”. I to nam dodaje odwagi.  I chcielibyśmy Wam również dodać odwagi. Ale trzeba zmieniać przede wszystkim  swoją własną  mentalność. Dotyczy to tak świeckich jak i kapłanów.
  4. Kiedyś mówiło się o pewnej konkurencji pomiędzy ruchami. Dziś możemy mówić bardziej o komplementarności. Małżeństwa mają różne potrzeby, są na różnych etapach rozwoju i dlatego mogą szukać swojej tożsamości w różnych ruchach i środowiskach. Tego pluralizmu, a zarazem poczucia jedności wobec wspólnych celów doświadczyliśmy w Rzymie.
  5. Potrzebne jest w każdym ruchu czuwanie nad własną duchowością i formacją. Potrzebne jest pielęgnowanie przez każdy ruch własnego charyzmatu, a nie tworzenie jakichś formacji synkretycznych. Teologia małżeństwa wciąż dojrzewa. Przyszłość małżeństwa i rodziny jest aktualnie niejako w rękach ruchów katolickich. „Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę” (FC, 86). Ta przyszłość jest w rękach ruchów, które podtrzymują trwałość małżeństwa i rodziny.
  6. Warto wciąż na nowo szukać w jaki sposób odpowiada się na aktualne wyzwania, na znaki czasu, żeby programy nie kostniały. Potrzebne jest przeciwdziałanie rutynie, wypaleniu i zniechęceniu, a także konsumpcyjnemu traktowaniu ruchu przez wielu jego uczestników.  Angażowanie młodych, włączanie ich do współodpowiedzialności. Poszerzanie wyobraźni. To wszystko przeżywamy i doświadczamy wyraźnie w Spotkaniach Małżeńskich. Umocnieni w Rzymie wartością tak pojmowanej dynamiki, chcielibyśmy zainspirować nią innych.
  7. Potrzebny jest bliższy kontakt innych ruchów z Papieską Radą do Spraw Rodziny.
  8. Widzimy potrzebę zorganizowania  kongresu ruchów i stowarzyszeń małżeńskich, rodzinnych w Polsce. Powinien to być Kongres zdecydowanie duszpasterski, z miejscem na dzielenie się inicjatywami, owocami pracy, z konkretnymi programami wobec aktualnych wyzwań. Z wymianą doświadczeń pomiędzy ruchami, pracą w grupach.  Nade wszystko ze świadectwami. -  Nie potrzebujemy małżeńskiej, ani rodzinnej ideologii - mówił na Kongresie w Rzymie Przewodniczący Rady do Spraw Rodziny abp Vincenzo Paglia – Potrzebujemy świadków nadziei. Taki Kongres w Polsce mógłby dodać dynamiki ruchom prorodzinnym i całemu duszpasterstwu rodzin!