Aktualności

Rekolekcje małżeńskie wciąż trwają

Trwa jesienna seria rekolekcji małżeńskich. Uczestniczą w nich zarówno młode małżeństwa, z kilkumiesięcznym stażem, jak i te, które mają za sobą 40 i więcej lat wspólnego życia. Przyjeżdżają zarówno małżeństwa nieprzeżywające poważnych problemów, ale pragnące pogłębić wzajemne zrozumienie, nauczyć się dialogu i coraz pełniej przeżywać swoje małżeństwo, jak i małżeństwa w kryzysie, nierzadko na progu rozstania, dla których udział w tych rekolekcjach jest przysłowiową ostatnią deską ratunku.

- Usłyszeliśmy tu i mówimy w zasadzie o prostych i znanych rzeczach, ale musiały one być wypowiedziane, nazwane, by zaczęły w nas działać, byśmy się nimi zajęli. Przypomniały mi się słowa kapłana, który błogosławił nam w czasie ślubu: miłość to chcieć dobra małżonka bardziej niż swego. Ale jak to robić, gdy nie znam potrzeb żony? Próba robienia tego „po swojemu” może mieć opłakane skutki.

- Nawet po dwudziestu latach małżeństwa można upaść… Te pobyty na rekolekcjach dają nadzieję i pomagają wyjść z naszego dna.

- Piękne jest to, że usłyszałem tu ludzi, którzy mieli takie problemy jak my, a już sobie z nimi poradzili. To daje nadzieję, że nam też się uda.

-  Nie potrafiłem usłyszeć mojej żony, byłem na nią głuchy - tu odzyskałem słuch.

- To, że tu jesteśmy to cud, nasze małżeństwo przeżywa kryzys, tu doznałam obmycia, oczyszczenia duszy. Mogłam bez lęku powiedzieć mężowi co zostało z naszego małżeństwa i ze zdziwieniem odkryliśmy, że jednak tak wiele.

- W domu relacje z żoną były zdawkowe, a tu zobaczyłem, że może być inaczej, chcę ten sposób przenieść do domu.

- To, co tu usłyszałam, umacnia mnie w przekonaniu, że z różnych trudnych sytuacji można wyjść, wiele spraw już teraz udało się z mężem poukładać.