Aktualności

Trwają rekolekcje małżeńskie

W 26 ośrodkach Spotkań Małżeńskich w Polsce trwają rekolekcje dla małżeństw. Od piątku do niedzieli możliwe jest zapoczatkowanie przemiany każdego małżeństwa - nawet najbardziej zrujnowanego. Trzeba tylko uczynić pierwszy krok i zapisać się na rekolekcje. W Warszawie, Krakowie, Jaworznie, Elblągu, Lublinie...

Z relacji uczestników:

- Miałam bardzo trudną młodość. Byłam adoptowana, spotkało mnie wiele krzywd od rodziców. Z tymi trudnymi doświadczeniami weszłam w małżeństwo. I gdy zaczęło dziać się źle, zwróciłam się rozpaczliwie do Boga: Albo, Boże, przyjdziesz, albo nas nie będzie! Mimo takich złych doświadczeń trzeba mieć stale nadzieję. Kiedyś w nocy się obudziłam i poczułam jak Bóg mnie kocha, jak usuwa zło z mego życia. Byłam w stanie przebaczyć moim rodzicom. Dziś to doświadczenie wróciło, cieszę się nim i dziękuję Bogu.

- Przeżywaliśmy głęboki kryzys. Trzy lata temu trafiliśmy na weekend podstawowy. Teraz widzimy już zachodzące zmiany. Szkoda, że nie mówi się tych rzeczy już w szkole średniej; potem często jest już za późno…

- Wiele było ważnych treści, ale dla mnie najważniejszy był list do Pana Boga. A potem te słowa Pisma Świętego, że Pan przychodzi do Mateusza i wyciąga go z błota. Dziękuję.

- Cenna jest dla mnie wskazówka, że warto i trzeba prowadzić dialog nawet o tym, że nie umiemy prowadzić dialogu.

- Ważne jest dla mnie to, że Bóg zaprasza do uczynienia kroku z Nim tu i teraz.

- Zrozumiałam, by nie mieć zbyt dużych oczekiwań i wymagań wobec siebie i męża, i dziękować, doceniać miłość taką, jaką on mi daje, te formy, w jakich on umie kochać

- Usłyszeliśmy tu i mówimy w zasadzie o prostych i znanych rzeczach, ale musiały one być wypowiedziane, nazwane, by zaczęły w nas działać, byśmy się nimi zajęli. Przypomniały mi się słowa kapłana, który błogosławił nam w czasie ślubu: miłość to chcieć dobra małżonka bardziej niż swego. Ale jak to robić, gdy nie znam potrzeb żony? Próba robienia tego „po swojemu” może mieć opłakane skutki.

- Piękne jest to, że usłyszałem tu ludzi, którzy mieli takie problemy jak my, a już sobie z nimi poradzili. To daje nadzieję, że nam też się uda.

- Pochodzę z patologicznej rodziny i bałam się w ogóle zakładać małżeństwo. Poszukiwałam wzorów dobrych małżeństw, bo na czymś musiałam się przecież oprzeć, by zbudować coś dobrego. Szukaliśmy w różnych miejscach, dlatego teraz jesteśmy tutaj, a na co dzień uczestniczymy w innym ruchu dla rodzin. Ale to ciągle mało, bo tak trudno wyzwolić się ze zła, które gdzieś tkwi, które niesie się z sobą przez życie.

- Zauważam, że do tej pory nasze złe czyny i słowa tłumaczyliśmy „racjonalnie”, łatwo się usprawiedliwialiśmy i dlatego nie widzieliśmy tego zła, które sprawialiśmy. Dlatego też nie przyjmowaliśmy krytyki. Ileż zła można w ten sposób uczynić!