Kryzys małżeński


 KRYZYS DROGĄ DO ŚWIĘTOŚCI?

– Na zewnątrz uchodzimy za dobre, dogadane, sympatyczne małżeństwo – napisał ktoś do nas –  Potrafimy na takie wyglądać. Jeżeli znajomi nas zaproszą, to idziemy i wtedy wygląda, że wszystko jest między nami w porządku. Jesteśmy wobec siebie i gospodarzy uprzejmi, mili. Podobnie zresztą, kiedy ktoś do nas przychodzi. Wiem, ile to mnie kosztuje. Widzę także, ile kosztuje żonę. Tego na zewnątrz nie widać, tylko ja poznaję po drgnięciach kącików ust, gdy zwraca się do mnie, no i po wyszukanych słowach, które mają się nijak do tego, co jest, gdy wyjdziemy od znajomych lub zamkniemy za nimi drzwi w naszym domu. Wtedy jesteśmy opryskliwi wobec siebie. Pojawiają się oskarżenia, pretensje, czasem kpiny. Dzieci to widzą, słyszą... Nie wiem dlaczego tak jest... Kiedy słyszę, że małżeństwo jest drogą do świętości, to już wiem na pewno, że nie nasze...

czytaj więcej...

 

KTO KOGO PIERWSZY PRZEPROSI?

- Pokłóciliśmy się... Jak zwykle o byle co. Ale to oczywiście była jej wina i oczekuję, że żona mnie pierwsza przeprosi. A ona jakby w ogóle nie widzi problemu... - skarżył się kiedyś Zygmunt.

– Jak można robić taką aferę z byle głupoty – obruszyła się na to jego żona.... Są małżeństwa, które potrafią bardzo szybko się pogodzić, a u innych konflikty ciągną się w postaci „cichych dni”. Jak to się dzieje, że kłócimy się w różny sposób? Jak się pojednać, przebaczyć sobie?

czytaj więcej...

 

NIE REZYGNOWAĆ Z MIŁOŚCI

- Bardzo dużo czasu zajęło mi pozbycie się wstrętu i nienawiści – napisała do nas Ewa kilka lat po uczestniczeniu w Spotkaniach Małżeńskich i wielu bolesnych przejściach – Chyba aż rok to trwało, ale mogę teraz z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że kocham męża (…) Teraz jestem trochę inna, bardziej pewna siebie i nie tak nadskakująca jak kiedyś (…) Wybaczyłam mu, chociaż miałam żal, że nie próbował rozmawiać ze mną o tym, co mu nie pasowało. Po prostu odszedł, nie wyjaśniając do dzisiaj dlaczego. Chyba mnie wtedy tak nie kochał. Nie rozumiem tego nadal, ale staram się już o tym nie myśleć. Teraz Bóg zwrócił mi męża takiego, o jakim zawsze marzyłam i jakiego zawsze pragnęłam. Teraz rzeczywiście czuję się kochana i szczęśliwa.

czytaj więcej...

 

NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO

- Nasze małżeństwo, mimo tego że jest młode... zostało bardzo zaniedbane przez brak umiejętności rozmowy i słuchania... praktycznie było przegrane i już rozpoczęła sie droga sądowa. Ale jednak udało sie nam pojechać na ten weekend i mam nadzieję, że Pan Bóg zaczął w nas działać... Ufam i mam nadzieje że może być pięknie i prawdziwe szczęście przed nami.

- Jadąc na te rekolekcje miałem przygotowaną listę problemów, nieporozumień, żalów do żony. Myślałem, że usiądziemy i ktoś nam powie: „To ty źle robisz, a to ona, i jak to wszystko wyprostujecie, to będziecie idealnie do siebie pasować”. Stało się coś innego, na co ja w ogóle nie byłem przygotowany. Nie mówiliśmy o problemach, ale o tym jak do siebie mówić, jak sobie wybaczać, jak rozmawiać. Ja nie wiedziałem, że owoce mogą być tak duże i znaczące. Powinniśmy się tu znaleźć dużo wcześniej, bo przepaść nas zaczynała dzielić ogromna. To nasz pierwszy krok i mam nadzieję, że już nas nic z tej drogi nie zawróci. Dowiedzieliśmy się, że inni też mają takie problemy. Odarło mnie to z przeświadczenia o wyjątkowości naszych problemów, bo widzę, że ludzie mają podobne i potrafią przebaczyć.

czytaj więcej...