Rekolekcje dla powtórnych związków po rozwodzie

Spotkania Małżeńskie prowadzą specjalne rekolekcje dla osób pozostających w związkach cywilnych zawartych po rozwodzie.

[ Uwaga: Osoby żyjące w związkach nieformalnych, nie mające kościelnych przeszkód w zawarciu ślubu kościelnego przyjmujemy na rekolekcje dla wszystkich małżeństw ]

W czasie tych rekolekcji małżeństwa żyjące w związkach cywilnych mogą przeżyć bardzo głęboką prawdę, że Bóg stawia również na ich drodze drogowskazy miłości. Uczestnikom rekolekcji nie proponujemy gotowych schematów ani łatwych rozwiązań. Każda sytuacja osób żyjących w drugim związku po rozwodzie jest bardzo indywidualna, niepowtarzalna. Z tego względu w czasie rekolekcji zachęcamy do indywidualnej refleksji nad własnym życiem. Inspirację do tej pracy stanowią wprowadzenia kapłana i świadectwa małżeństw animatorów, które doświadczyły rozwodu i przeżyły pojednanie z Bogiem.

Rekolekcje prowadzone są formie wyjazdowej, w domach rekolekcyjnych. Rozpoczynają się w piątek o godz. 17:30, a kończą w niedziele ok. godz. 18:00.

Świadectwa

..."Wyjechałam z tych rekolekcji umocniona na duchu z poczuciem, że Bóg mnie kocha i chociaż nie da się cofnąć zaistniałej sytuacji, to jednak On będzie nas prowadził, jeżeli tylko my sami będziemy chcieli żyć bliżej Niego" - powiedziała jedna z uczestniczek rekolekcji. Krystyna

"Zetknąłem się już z różnymi głosami w sprawie naszego małżeństwa. Za każdym razem proponowano nam rozwiązania, które były dla nas nie do przyjęcia, byłyby naprawianiem zła przez wyrządzanie zła jeszcze większego. Tu tego nie było. Zobaczyliśmy jak zło naprawdę zwyciężać dobrem". Ryszard

Terminy i zgłoszenia

Zgłoszenia na rekolekcje dla małżeństw cywilnych w powtórnych związkach po rozwodzie przyjmują:
Irmina i Krzysztof Antoszkiewiczowie,
tel. 605 588 121,  22 815 30 97,
e-mail: antoszkiewiczowie@spotkaniamalzenskie.pl
Aktualne terminy znajdziecie tutaj.

Polecamy lekturę:  Jerzy Grzybowski, Niesakramentalna miłość, wierność i uczciwość", Wydawnictwo POMOC, Częstochowa 2008. Więcej

 

Ks. Mirosław Tykfer, Irena i Jerzy Grzybowscy

(Artykuł, który ukazał się w "Przewodniku Katolickim", nr 17, 3.05.2015) 

Duszpasterstwo związków niesakramentalnych

w teorii…

Ks. Mirosław Tykfer (redaktor naczelny "Przewodnika Katolickiego")

 

Organizowanie duszpasterstwa osób żyjących z związkach niesakramentalnych ma swoją podstawę w nauczaniu Jana Pawła II. W papieskim dokumencie posynodalnym o rodzinie Familiaris Consortio z roku 1981 czytamy: „wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu”. Pierwszy wiosek jaki się nasuwa jest taki, że osoby rozwiedzione, żyjące w nowych związkach (bo o takich tu jest mowa) nie są wykluczone z Kościoła. Ponadto papież zachęca do podejmowania wysiłków zmierzających do tego, aby rozwiedzeni uczestniczyli w życiu wspólnoty wiary. W praktyce powinno wyglądać to tak: „Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych”.

 

Małżeństwo sakramentem Chrystusa

Jaki jest cel takiego duszpasterstwa? Jan Paweł II odpowiada: „ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę”. Rozumiem więc, że nie chodzi o akceptację aktualnego stanu rzeczy, ale o jakąś drogę, o pewien rozwój duchowy. Jak jest więc stan początkowy tej drogi? To, na co zdecydowali się rozwiedzeni małżonkowie, a więc ponowny związek (i często także narodziny dzieci w nowym związku) jest obiektywnie stanem grzechu ciężkiego. Taka sytuacja nie odpowiada ideałowi, który pokazuje nam Chrystus ukrzyżowany. Podczas składania przysięgi małżeńskiej wypowiadane są słowa o wierności na dobre i na złe. Inaczej mówiąc, małżonkowie chrześcijańscy razem spoglądają na Chrystusa, który swojej miłości nie postawił żadnej granicy, nawet tej, którą stanowiła niewinna śmierć. Z miłości do człowieka Bóg niczego nie zatrzymał dla siebie. Małżonkowie sakramentalni ślubują sobie taką właśnie miłość, nie inną. To jest cel ich wspólnej drogi życia. Mimo, że są na początku tej drogi, pragną, a nawet przysięgają, wytrwać na niej do końca. W ten sposób ich małżeństwo staje się sakramentem Boga, czyli widocznym znakiem łaski, która stopniowo uzdalniać będzie ich wzajemną miłość do kochania tak, jak kocha Bóg w Chrystusie. Można więc powiedzieć, że małżonkowie, którzy rozwiedli się i zawarli ponowny związek zatrzymali się na drodze wiary. W momencie, w którym wzajemne oddanie się sobie w pierwotnym małżeństwie wydawało się im zbyt trudne, podjęli decyzją o zatrzymaniu się na drodze naśladowania Chrystusa ukrzyżowanego. Zerwany sakrament małżeństwa przestał być widzialnym znakiem miłości Bożej, tzn. ukrzyżowanej. Oczywiście należy pamiętać o osobach, które wcale nie miały zamiaru zrywać sakramentu, ale mimo to zostały porzucone. Nie myślę tutaj, że winą należy obarczyć jedynie drugą stronę, tzn. tę, która porzuciła. Każdy przypadek jest inny i nie wolno generalizować, szczególnie w kontekście oceny moralnej. Nie zmienia to jednak faktu, że któryś z małżonków może zostać porzucony tylko dlatego, że to ten drugi odszedł z inną osobą. Wówczas osoba porzucona nie ponosi winy moralnej za rozwód i nie jej dotyczy brak dojrzałej wiary.

 

Pedagogia miłosierdzia

Na czym więc ma polegać wzrost w łasce osób żyjących w nowych związkach, o których pisze papież? Celem duszpasterstwa związków niesakramentalnych jest rozwój wiary w Chrystusa, tzn. coraz głębsze zjednoczenie z Nim. Należy rozumieć to tak, że do pewnych postaw chrześcijanin powinien dojrzewać. Powyżej wskazałem na sytuacje, w których nastąpiła decyzja o nienaśladowaniu Chrystusa ukrzyżowanego przez rozwód i ponowny związek z inną osobą. Jeżeli sytuacja jest do odwrócenia należy to zrobić, tzn. powrócić do pierwotnego małżeństwa. Tylko w ten sposób podejmujemy drogę prawdziwego nawrócenia. Czy jednak droga rozwoju wiary została zupełnie przekreślona w sytuacji nieodwracalnej? Dla przykładu, jeśli w nowym związku są już dzieci, a jednocześnie druga osoba rozwiedziona również żyje w nowym związku, w którym są dzieci (nie chcę tutaj upraszczać, pamiętając, że powodów może być bardzo wiele). Nie! Żadnego człowieka nie wolno potępić, ale zgodnie z ewangelią Chrystusa dać mu szansę nawrócenia. Co należy więc zrobić w tej sytuacji? Jan Paweł II we wspomnianym dokumencie mówi o możliwości białego małżeństwa, czyli sugeruje decyzję o wspólnym zamieszkaniu, prowadzeniu domu rodzinnego, ale bez współżycia. Jest to powrót do przysięgi małżeńskiej, która nadal obowiązuje (pomijam tutaj przypadki sądowego stwierdzenia nieważności małżeństwa). Musimy jednak uznać, że nie jest to nigdy droga łatwa. Kardynał Walter Kasper mówi w tym miejscu wręcz o wymaganiu heroicznym. Nie potrafię powiedzieć, czy to naprawdę jest heroizm, ponieważ nie mam takiego doświadczenia, a chyba zbyt mało słyszałem świadectw osób, które zdecydowały się na białe małżeństwo. Ze swojej strony zapytałbym jednak o możliwość podjęcia takiej decyzji w przypadku tylko jednej ze stron. Co zrobić, jeśli osoba, z którą ktoś jest związany w nowym związku nie chce niczego zmieniać. Wątpliwości rodzą się również wtedy, gdy pomyślimy o tym, jakie są granice czułości okazywanej fizycznie przez rodziców, których obserwują dzieci narodzone z nowego związku.

 

Nawrócenie jest drogą serca

Jeśli Jan Paweł II wspomina o duszpasterstwie związków niesakramentalnych, a przecież była to w tamtym czasie wypowiedź przełomowa dla Kościoła, to należy wnioskować, że jego zdaniem nie wszyscy będą w stanie od razu podjąć decyzję o białym małżeństwie. Uznał jednak, że jest możliwy proces nawrócenia, pewna duchowa droga wzrostu, dojrzewania. Nie można wymagać, że ktoś będzie natychmiast zdolny do bycia drugim Chrystusem, w jakimś sensie „ukrzyżowanym” z miłości. Pamiętajmy o przeciętnym poziomie wiary osób, które znalazły się w takiej sytuacji. Nie oznacza to jednak, że ci, którzy boją się takiej drogi krzyża nie powinny uczestniczyć w życiu Kościoła i budować, na tyle ile mogą, swoją więź z Chrystusem. Tekst wspomnianego dokumentu wyraźnie pokazuje, że Chrystus, Jego miłość, której ktoś realnie doświadcza, może poprowadzić człowieka do pełniejszej realizacji sakramentalnego ślubu „na dobre i na złe”. Chrystus może sprawić, że człowiek otworzy się na łaskę, czyli odnajdzie duchową motywację do decyzji o powrocie do porzuconego małżonka w sytuacji odwracalnej lub będzie żył w białym małżeństwie w sytuacji nieodwracalnej. W jednym i drugim przypadku Kościół przekonuje, że naśladowanie Chrystusa ukrzyżowanego nie pogrąża człowieka w smutku, ale wyzwala go do jeszcze większej miłości. Nie chodzi więc tutaj tylko o dojrzewanie do powinności moralnej, do decyzji o wypełnieniu prawa Bożego, ale przede wszystkim o odnalezienie radości bycia blisko z Chrystusem, stawania się do Niego podobnym we wszystkim z pragnienia z serca. Zresztą między prawem Bożym a najgłębszymi pragnieniami człowieka nigdy nie ma sprzeczności. Owocem pełnego nawrócenia zawsze jest radość i pokój serca! Może właśnie dlatego, że jest to jednak droga tak wymagająca, Jan Paweł II dodaje: „Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei”

 …i w praktyce

Irena i Jerzy Grzybowscy

 

Organizowanie rekolekcji i duszpasterstwa dla związków niesakramentalnych wywołują mieszane uczucia. Czasem nawet protest. – Jak to? Zostawiła męża, zabrała dzieci poszła z innym facetem, wyrządziła straszną krzywdę rodzinie, dzieciom, a teraz będzie chodzić na spotkania duszpasterstwa niesakramentalnych i uważać, ze wszystko jest OK… Często słyszeliśmy takie wypowiedzi. To nieporozumienie. Duszpasterstwo związków niesakramentalnych nie ma na celu „przyklepania” grzechu, ale ukazanie dróg nawrócenia.

 

Różne etapy nawrócenia

Kościół najpierw usilnie nakłania do odbudowania sakramentalnego małżeństwa. Są jednak sytuacje, w których osoby żyjące w powtórnym związku nie rozstają się między innymi ze względu na dobro dzieci. Zaistniałego zła nie można naprawiać popełnianiem kolejnego zła, a takim mogłoby być zostawienie nowej rodziny, pozbawienie dzieci ojca, zupełnie jak przy pierwszym rozwodzie. Wtedy cnotą jest raczej cierpienie z powodu braku eucharystycznej więzi z Jezusem, niż niszczenie więzi rodzinnej, powtórne krzywdzenie dzieci. Istnieje możliwość życia w tzw. białym małżeństwie. Nie można jednak nikogo naciskać, aby zaprzestał współżycia seksualnego, co mogłoby skutkować możliwością przystępowania do sakramentów. To musi być wspólna decyzja obojga, poprzedzona pełnym zrozumienia dialogiem. Dla niektórych jest to bardzo trudne, bo podtrzymywanie więzi seksualnej jest sposobem okazywania sobie miłości. Zaprzestanie współżycia może rodzić pokusę zdrady, albo innej, równie grzesznej, ekspresji seksualności. – Kochamy się bardzo, przebaczyliśmy rozwiedzionym małżonkom, chyba i oni nam przebaczyli, doświadczamy bliskości Pana Boga i naszej, ale więź seksualna jest dla nas niezwykle ważna – powiedział nam Władek. Trzeba jednak pamiętać, że dla innych niepodejmowanie współżycia seksualnego staje się oczywiste: Doświadczam cudownego poczucia bliskości Boga dzięki postanowieniu trwania w czystości bez współżycia. Cud uzdrowienia z nieuleczalnej choroby przyjmuję jako nagrodę za to postanowienie – powiedziała Barbara, cywilna żona Jacka. I nie ma sprzeczności pomiędzy tymi świadectwami, bo „ścieżki Pana nie są ścieżkami naszymi” (por. Iz 55,8). Każda z opisanych par jest na innym etapie nawrócenia. Nie należy potępiać, ale towarzyszyć w drodze podejmowania coraz bardziej wymagających decyzji.

 

Pedagogia twórczego miłosierdzia

Boże miłosierdzie jest bez granic, ale nie wolno go opacznie nadinterpretować dla usprawiedliwienia grzechu. Miłosierdzie to nie jest litość albo tylko wspaniałomyślność. Boże miłosierdzie to nie pobłażliwość czy zwykły altruizm. To dźwiganie człowieka. Przywracanie mu godności. Przywracanie nadziei. – Zaczęłam szukać kontaktu z Bogiem, którego skreśliłam zawierając związek cywilny i kontaktu z Kościołem, który skreślił mnie, tak przynajmniej wtedy uważałam – podzieliła się z nami Joanna. Na początku szukałam sama. Mąż okopał się w domu, oznajmił, że jest niewierzący i sprawa go nie dotyczy. I wtedy dowiedziałam się o tych rekolekcjach. Mąż zgodził się pojechać, ale z dużymi oporami. W czasie tych rekolekcji uprzytomniliśmy sobie, że jesteśmy osobami, które mogą i powinny ze sobą rozmawiać. To był przełom w naszym życiu. Mój mąż nagle odnalazł obecność Boga w swoim życiu. Zaczęliśmy się razem modlić wieczorem, razem codziennie czytamy Pismo Święte przewidziane na dany dzień. Im większy grzech, tym większa potrzeba miłosierdzia, tego twórczego, zmierzającego do odbudowania więzi człowieka z Bogiem. Pan Bóg zawsze wyciąga rękę do człowieka, który tej ręki szuka.

 

Pragnienie przyjęcia Jezusa

Jest dla nas zrozumiałe, że osoby żyjące w związkach tylko cywilnych nie mogą przystępować do komunii sakramentalnej. Jednakże pielęgnowanie w sobie żarliwego pragnienia przyjęcia Jezusa, może być drogą rozwijania duchowej potrzeby zjednoczenia z Nim. Nawrócenie jest zawsze owocem dialogu grzesznego człowieka z Bogiem, w poczuciu własnej niegodności i świadomości, że więź z Nim została zerwana. Osoby żyjące w związku niesakramentalnym zachęcamy do tego, aby nie zacierały w sobie pragnienia przyjęcia Jezusa. Może pójście za takim drogowskazem napotka w końcu sytuację, w której przeszkody ustaną. Wówczas przyjęcie Chrystusa w Komunii nie będzie efektem jedynie zmian zewnętrznej sytuacji, np. śmierci małżonka z pierwszego związku, ale stanie się owocem przemienionego serca, które czekało na to spotkanie. Dlatego potrzebne jest dbanie o dialog człowieka z Bogiem, prowadzony z dużą dojrzałością emocjonalną. Jezus może przyjść do serca każdego człowieka, który Go pragnie. Może spotkać się z człowiekiem żyjącym w związku niesakramentalnym, jak z Samarytanką i prowadzić z nim owocny dialog (J 4,5n).

 

Na drogach nawrócenia

Te rekolekcje pomogły nam wrócić do Boga. Oboje odkryliśmy, że musimy cały nasz związek oprzeć na Nim, naszą więź i naszą jedność. Przeżywamy ograniczenia w życiu sakramentalnym, ale mimo wszystko czujemy się blisko Pana Boga. – powiedziała Justyna po uczestniczeniu w rekolekcjach prowadzonych przez Spotkania Małżeńskie specjalnie dla związków niesakramentalnych. Żadna dobra decyzja nie może być podjęta bez dialogu. Nawet gdyby mieli się rozstać, to musi się to dokonać w miłości. Dlatego na naszych rekolekcjach dialog małżonków na temat codziennych trudności w komunikacji, swego rodzaju praca warsztatowa, współbrzmi z szukaniem i odnajdywaniem na nowo Pana Boga. – Wyjeżdżam z postanowieniem, że nauczę się rozmawiać – powiedział Łukasz, dziesięć lat po rozwodzie, a od sześciu w ponownym związku. Podobnych świadectw słyszymy więcej. Mówią zarówno o dialogu ze sobą, w ich związku, jak i z Panem Bogiem. – Każdy z nas szukał tu potwierdzenia, że nie jest odepchnięty, że nie jest na marginesie Kościoła. Tu odkryłem głębsze zbliżenie do Boga – powiedział Tadeusz. A jego cywilna żona, Ania, dodała: Czytałam wszystko, co Kościół naucza na temat związków niesakramentalnych, ale była to dla mnie teoria, której nie potwierdzała rzeczywistość. Czułam się odrzucona. Dopiero po tych rekolekcjach zobaczyłam po raz pierwszy, że to, czego Kościół naucza, jest prawdą. Poczułam ulgę.