Gorące tematy

Po co ślub w kościele?

Każdemu zależy na miłości szczęśliwej, a pragnienie miłości trwałej jest naturalną potrzebą psychiczną każdego człowieka. I chociaż wszyscy zakochani są przekonani, że ich miłość jest jedyna, wyjątkowa i wierzą w szczęście swojego związku, to jednak mają świadomość, że jest ono nieustannie zagrożone kryzysem. Nie myślą o tym, no, bo po co, skoro jest nam teraz tak dobrze. I właśnie dlatego, że jest dobrze, to te miłość warto chronić, nieustannie obudowywać, korzystając z pomocy z „najwyższej półki”. Jest nią pomoc, którą oferuje nam Pan Bóg w sakramencie małżeństwa. To nie są, jak się popularnie mówi, kajdany, ale wręcz przeciwnie – wyzwolenie, droga do naprawdę wolnej miłości, wolnej – znaczy bez zahamowań, bez kajdan przeszkadzających w rozwoju miłości. Oczywiście pod warunkiem, że z tego sakramentu będzie się korzystać, a nie potraktuje się go jako imprezę.

więcej...

Poznajemy się w dialogu

- Jesteśmy ze sobą półtora roku, zawsze było tak, że od czasu do czasu się kłóciliśmy. Zawsze wierzyliśmy, że się uda przezwyciężyć te kłopoty - aż do teraz. Zaręczyliśmy sie rok temu. Nagle zaczęły się napięcia i kłótnie między nami. Moja narzeczona pochodzi z rodziny, w której były zdrady małżeńskie. Prawdopodobnie dlatego wszystkie moje kontakty ze znajomymi wywołują jej strach, a w konsekwencji kłótnie... Byłem stopniowo odcinany od znajomych, coraz bardziej brakowało mi ich. Ostatnio chciałem się spotkać z inną koleżanką i pogadać o tym. Nie powiedziałem o tym Asi, ale ona wykryła to z mojej komórki. Zapytała, a ja wiedząc o tym, że boi się zdrad, skłamałem, że nigdzie nie pisałem sms-ów. Ona z tryumfem udowodniła mi to i powiedziała, że koniec z nami. Teraz widzę też, że zawsze brakowało mi jakby jej zaangażowania, brakowało mi ciepła... Może nie jesteśmy parą dla siebie..?. Ale zupełnie nie wiem jak mam to stwierdzić...
Piotr

więcej...

Ile wolno przed ślubem?

Radek: Chcieliśmy wytrwać w czystości przedmałżeńskiej. Z czasem jednak nasze pieszczoty stawały się coraz bardziej namiętne i odważne. Przekraczaliśmy po kolei granice, które sobie sami wyznaczaliśmy i w końcu oboje stwierdziliśmy, że nasze sumienia wyrzucają nam to, że nie trzymamy się granic przez siebie ustalonych. Postanowiliśmy, że zrobimy tygodniowy post od bliskości. Podczas tego tygodnia pomyślałem, że skoro nie umieliśmy trzymać się granic przez siebie ustalonych, to powinniśmy powstrzymać się nawet od pocałunków, które same nasuwają mi się jako początek “ścieżki" erotycznej.

Marta:O ile zgadzam się z Radkiem, że nie było dobrem to, że przekroczyliśmy granice, które sobie postawiliśmy - i ponoszę za to współodpowiedzialność - o tyle nie sądzę, żeby miało to być powodem, dla którego należałoby całkowicie zrezygnować z czułości wyrażanej pocałunkami, lecz warto po prostu raz jeszcze spróbować i walczyć o to, by tym razem tej granicy, którą sobie postawiliśmy, nie przekroczyć. Dla mnie nasze pocałunki są sposobem wyrażania przywiązania i przynależności; dają mi poczucie bezpieczeństwa i akceptacji.

więcej...